Biblioteka Wolności przygotowała nowe wydanie książki „Polska a Żydzi”.
Tomasz Sommer – redaktor naczelny Najwyższego Czasu, a zarazem członek Rady Fundacji „Katedra Bogusława Wolniewicza” – napisał:
Od końca lat dziewięćdziesiątych Polska jest obiektem nieustającego ataku propagandowego. Główną w nim rolę grają środowiska żydowskie, a sekundują im niemieckie. Atak ma szerokie zaplecze pseudonaukowe, którego częścią są parasocjologiczne „badania nad polskim antysemityzmem”. Książka stanowi swoiste memento dla Polski, dla Kościoła i dla całej zachodniej cywilizacji, za której przekonanego zwolennika, a wręcz wyznawcę czy nawet obrońcę uważał się prof. Wolniewicz. Autor był bez wątpienia jest jednym z najważniejszych myślicieli, jak on sam to określał, „prawoskrętnych” drugiej połowy XX i początków XXI wieku, jacy pracowali i publikowali w Polsce. Zmarł w 2017 roku. Oddajemy zbiór tekstów Profesora oraz ostatnie wywiady z nim przeprowadzone.
Na najbliższym seminarium wygłoszony zostanie referat, w którym zestawione zostaną poglądy Wolniewicza i Monoda. Zamieszczamy poniżej archiwalne zdjęcie książek: Wolniewicza – „Rzeczy i fakty” – i Monoda – „Chance and Necessity” w bibliotece domowej Stanisława Lema:
W bibliotece Lema znalazły się też na jednej półce XIX-wieczne wydanie „Dzieł” Schopenhauera i prace Wittgensteina – w tym także „Traktat” w przekładzie Wolniewicza:
2 września 2023 (sobota) o godz. 12.00 wznawiamy Seminarium Wolniewiczowskie. Referaty wygłoszą:
Tomasz Nicke, tytuł referatu „Zło moralne w filozofii Wolniewicza”„
Marcin Krajewski, tytuł referatu „Biofilozofia i wartości: Wolniewicz, a Watson i Monod”.
(Przypominamy terminy kolejnych zjazdów: 16 IX; 30 IX; 14 X 2023).
Poniżej publikujemy tezy do obu wystąpień, aby ułatwić Państwu przygotowanie się do dyskusji:
TEZY REFERATU „ZŁO MORALNE W FILOZOFII WOLNIEWICZA”, TOMASZ NICKE
1. Jako pierwszy analizę pochodzenia zła moralnego dał Sokrates, głosząc – że bierze się ono z niewiedzy, a intencje ludzkie zawsze są dobre.
2. To prostoduszne stanowisko (melioryzm), wynikające z uwielbienia rozumu, samo się ludziom narzuca; dominowało w dziejach filozofii, a współcześnie stało się nawet społecznym dogmatem (jak w filozofii czasów pogańskich).
3. Dogmat meliorystyczny odrzuciło chrześcijaństwo, dogmatem grzechu pierworodnego. Zdaniem Wolniewicza tylko wiara może ludziom zbiorowy pogląd na naturę zła narzucić.
4. Nieliczni w dziejach filozofowie uznali, że w ludziach tkwi także przyrodzona skłonność do zła, i stanowczo głosili pejoryzm (= non-melioryzm): św. Augustyn, św. Anzelm, Schopenhauer, a także – w XX w. – Czesław Miłosz, Stanisław Lem i Bogusław Wolniewicz.
5. Wolniewicz uznaje za meliorystę także jednego z największych filozofów w ogóle, twórcę najgłębszej metafizyki – Leibniza. Choć pogląd Leibniza na naturę ludzką był chrześcijański, to obarczony antropologicznym „daltonizmem”. (Antonimem takiego „daltonizmu” byłby antropologiczny „polichromatyzm”, dostępny nielicznym, a oba to predyspozycje poznawcze).
6. Życie ludzkie byłoby najwyższą wartością, gdyby nie zawierało zła immanentnego – gdyby zło jedynie panoszyło się w środowisku człowieka, w warunkach zewnętrznych życia. Ale tak nie jest, dlatego Wolniewicz odrzuca biolatrię – kult życia.
7. Zdaniem Wolniewicza zło moralne można jedynie zwalczać siłą, na mocy skłonności irenicznych, nie da się perswazją (intelektualnie). Natomiast skłonności ireniczne w ludziach zależą od wiary: jedne wiary je wzmacniają, inne blokują.
8. Melioryzm – wedle Wolniewicza – jest wiarą, która hamuje dobre skłonności w ludziach. Jest wyrazem nihilizmu naszej epoki. (Dla Greków melioryzm, choć był dominującym poglądem filozoficznym, wiarą nie był).
9. Wolniewicz, zgodnie z teorią charakteru Schopenhauera, uznaje – że we wrodzonym, indywidualnym i niezmiennym charakterze u niektórych osób tkwi duża doza złośliwości, czyli przyrodzonej skłonności do zła moralnego. Określa tę skłonność jako antysumienie – czyli rozumowe rozpoznanie we własnych dążeniach przeciwpowinności wraz z autonomicznym pędem do jej realizacji (wola przewrotna).
10. Z punktu widzenia logiki wrodzona skłonność do zła musi tkwić w osobniczym DNA jako predyspozycja. I taki, deterministyczny pogląd głosi Wolniewicz (Okołowski określa go mianem uznawania „zła molekularnego”).
TEZY REFEREATU „BIOFILOZOFIA I WARTOŚCI: WOLNIEWICZ, A WATSON I MONOD”, MARCIN KRAJEWSKI
1. Obraz świata wynikły z odkryć współczesnej biologii jest, według Wolniewicza, zarazem fascynujący, przerażający i fragmentaryczny. Przekonanie to podzielają do pewnego stopnia dwaj słynni biolodzy-nobliści, Jacques Monod (1910–1976) i James D. Watson (ur. 1928).
2. Do najpilniejszych dziś zadań filozofii, twierdzi Wolniewicz, należy osadzenie naukowej wiedzy o zjawiskach życia w ramach racjonalnie zbudowanej metafizyki. Tak pojęta biofilozofia — i tylko ona —wskazać może rozumowi praktycznemu punkty orientacji w świecie skrojonym przez nauki ścisłe i „nie na jego miarę”.
3. Biologiczny „język sprawczy” DNA tworzył się przez 3 mld lat w wyniku ewolucji, a przez 1 mld lat jest przez ewolucję stosowany. Jest więc czymś niezwykle skomplikowanym. Mózg zwierzęcy także jest strukturą skomplikowaną, rozwijającą się od 500 mln lat wedle instrukcji z DNA. Oczywiste jest zatem, że determinacja genetyczna w budowie ludzkiego mózgu, a tym bardziej ludzkich zachowań jest wielce nieprzejrzysta poznawczo. Lem oceniał, że rozpoznanie determinizmu genów zajmie 200 lat.
4. Zdaniem Monoda i Watsona, i zgodnie ze stanowiskiem neodarwinizmu, zachowania organizmów determinowane są genetycznie. Przykładowo: wedle instrukcji z DNA (nabytej w wyniku mutacji u wielu pokoleń) wytwarzane jest w zwierzęcym mózgu określone białko – które chemicznie reaguje na impuls (idący z siatkówki oka) informujący o pojawieniu się drapieżnika. Pojawia się wówczas inny impuls – uruchamiający działanie (ucieczkę albo agresję). A skoro tak, to nie ma logicznego powodu, by uznawać – że u ludzi taki mechanizm nie obowiązuje. Jest on tylko bardziej złożony i zindywidualizowany. Zachowaniami zwierząt sterują skłonności gatunkowe (instynkty), chociaż (analogicznie jak u ludzi) bywają one modyfikowane przez indywidualne doświadczenie życiowe.
5. W organizmie człowieka, na podstawie instrukcji DNA, syntezowane jest ok. 1 miliona białek. Część z nich steruje neuronami w mózgu, a poprzez nie – ludzkimi zachowaniami. Nie ma logicznych podstaw, by sądzić – że jakieś struktury białkowe w mózgu nie reagują na impulsy rozumowe (tzn. językowe), wzmacniając je bądź hamując. Język wszak także jest genetycznie warunkowany. Pogląd taki pozostaje w zgodzie z tradycyjnym natywizmem antropologicznym – głoszącym wrodzoność osobowości, np. stanowiskiem Platona, Arystotelesa czy Epikura.
6. Zdaniem Wolniewicza (także Lema) ludzkie odruchy moralne są także indywidualnie kodowane w DNA. Na przykład sumienie to osobnicza reakcja hamująca własne dążenia przeciwpowinne na skutek głosu własnego rozumu; antysumienie – wrodzona reakcja przeciwna, wzmacniająca rozpoznane przez siebie własne dążenia przeciwpowinne. Na odruchy te, rzecz jasna, nakładają się inne składniki woli (współdeterminujące działanie), włącznie z nabytymi przez wychowanie. A to zgadza się z ideą predestynacji Augustyna.
7. Wolniewicz, tak jak Schopenhauer, uznaje niezmienność charakteru osoby, chociaż dopuszcza jej „przemianę duchową”. Ta ostatnia (rzadko się objawiająca) polegałaby na przytrafieniu się komuś „nowego czucia religijnego” – które blokowałoby nikczemne skłonności charakteru. Mówiąc językiem Wolniewicza: czyjaś warstwa β osobowości – wykuta trwale w dzieciństwie i młodości – może niekiedy zostać później „przekuta” na inną (bez zmiany warstwy γ). Chociaż nie leży to w gestii samej tej osoby, a losu.
Zapraszamy na Mszę Świętą w szóstą rocznicę śmierci prof. Bogusława Wolniewicza. Odbędzie się ona w Kościele św. Andrzeja Boboli, przy ul. Rakowieckiej 61 w Warszawie, 4 sierpnia o godzinie 17:00.
Przedstawiamy wykład doc. dr. hab. Pawła Okołowskiego na temat książki „Ksenfobia i wspólnota” autorstwa Bogusława Wolniewicza i Zbigniewa Musiała. Wykład ten ukazał się w programie Lustro Świata prowadzonym przez Jarosława Falińskiego w telewizji wRealu24 w dniu 18 lipca 2023 r.
Zapraszamy na pokaz filmu w reżyserii Tomasza Sommera „Wolniewicz. Zdanie własne”, który odbędzie się 15 lipca 2023 r. o godz. 17.15 w Kinie Sokół w Zakopanem. Wstęp wolny.
Z przyczyn niezależnych referat Pani Prof. Agnieszki Nogal w dn. 24 czerwca 2023 r. nie odbędzie się.
W związku z tym oba referaty wygłosi Pan Patryk Kossowski. Oto tezy obu wystąpień:
Tytuł pierwszego referatu „GENIUSZ A MĘDRZEC – O OSOBOWOŚCI BOGUSŁAWA WOLNIEWICZA„:
Bogusław Wolniewicz był postacią tragiczną – tragizm ten polegał na tym, że wewnątrz jego osobowości istniały dwie różne powinności: powinność mędrca i powinność geniusza, które nie są tym samym. Jak każdy prawdziwy tragizm również ten polegał na koniecznym wyborze pomiędzy dwoma sprzecznymi kierunkami, z których każdy jest tak samo dobry lub tak samo zły. Wybór jest tu zawsze „diabelski” jak np. wybór pomiędzy prawdą a dobrem.
Trzon osobowości ludzkiej, według Wolniewicza, zawiera trzy składowe: a) inteligencję, czyli zdolność odróżniania prawdy od fałszu; b) temperament określający temperaturę energetyczną człowieka, np. czyjeś pogodne usposobienie; c) charakter, czyli naszą składową moralną określającą to, do czego naprawdę dążymy – kierunek naszej woli. Trzon osobowości jest wrodzony (genetycznie) i stanowi nasze przeznaczenie.
Zarówno geniusz, jak i mędrzec to typy charakteru – za Wolniewiczem rozumiemy charakter jako „zbiór naszych dążności i skłonności pierwszych”, czyli tych, które nie zależą od wpływów zewnętrznych. Istnieją one „a se” z siebie samych jako przejaw łaski Bożej. Wysoka inteligencja, zarówno u geniusza, jak i u mędrca, stanowi warunek konieczny, ale nie decydujący o tym, czy nadamy komuś miano mędrca czy geniusza. Temperament nie odgrywa tu znaczącej roli, może być różny zarówno u mędrca, jak i u geniusza.
Różnice kierunkach woli mędrca i geniusza kształtują się następująco.
Geniusz
Mędrzec
Dążenie do prawdy
Dążenie do dobra wspólnoty
Miłość do spraw – np. matematyki
Miłość do ludzi (konkretnych)
Tworzy dzieło
Pokazuje jak żyć
Rozpoznajemy go po genialnym dziele
Rozpoznajemy go po wspólnocie naśladowców
Zostaje po nim dzieło
Zostaje po nim biografia
Nie musi być autorytetem moralnym
Zawsze jest autorytetem moralnym
Działa w sferze faktów
Działa w sferze wartości
Jego działalność ma charakter amisyjny/ niepraktyczny
Jego działalność ma charakter misyjny/ praktyczny
Tworzy dzieło dla niego samego
Działa dla wspólnoty
Jest genialny w konkretnej dziedzinie
Posiada rozległą wiedzę w wielu obszarach – jest polihistorem
5. Bogusław Wolniewicz był geniuszem – świadczą o nim jego dotykające „trzewi bytu”, a przez to genialne pisma, w świetle których istotne kwestie dotyczące np. istoty religii czy ludzkiej natury zostają logicznie rozjaśnione i rozstrzygnięte – „znakiem asercji” aspirują do prawdy.
6. Bogusław Wolniewicz stworzył oparty o dane współczesnej nauki, a także o ducha chrześcijańskiej antropologii i aksjologii, największy od czasów Kanta czy Leibniza, system filozoficzny. System to jego największe dzieło – produkt końcowy jego geniuszu i to on zostanie, naszym zdaniem, na zawsze zapisany na kartach historii.
7. Wolniewicz był mędrcem, który zbierał wokół siebie uczniów i kontynuatorów pragnących podążać jego śladem – żyć tak jak on. Swoją charyzmą przyciągał do siebie ludzi szukających odpowiedzi na nurtujące ich pytania natury egzystencjalnej.
8. Wolniewicz był także mędrcem w tym sensie, że pokazywał rodakom swoją postawą jak żyć. Przez wielu był uważany za autorytet moralny.
9. Wolniewicz szczerze kochał swoich najbliższych, a także kochał Polskę i Polaków oraz troszczył się o ich dobro – często będąc przy tym surowy i krytyczny wobec tych, których kochał.
10. Wolniewicza mędrca i Wolniewicza geniusza nie da się traktować osobno, mimo że niektórzy by tego bardzo chcieli. Był jednocześnie jednym i drugim, pomimo że „teoretycznie” to niemożliwe. Negując którąś z tych dwóch stron jego osobowości zakłamuje się jego obraz. Dbając o pamięć po Profesorze, należy walczyć o pamięć po „obu Wolniewiczach”.
Tytuł drugiego referatu „IDEA NIESKOŃCZONOŚCI W FILOZOFII BOGUSŁAWA WOLNIEWICZA„:
Bogusław Wolniewicz nie opracował szczegółowej teorii nieskończoności, choć mógłby, ponieważ jest to idea stale obecna w jego systemie. Pojawia się w nim pośrednio, bez wyraźnej artykulacji jako cichy fundament tego systemu.
Wolniewicz mówi, że podobnie jak świadomość śmierci, nieskończoność stanowi bramę, przez którą wkracza w nasze życie metafizyka. Metafizykę Wolniewicz definiuje jako każde zdanie ogólne o świecie nie będące zdaniem z zakresu nauk ścisłych. Na metafizyką składa się zdanie: świat jest nieskończony. Świadomość, że świat jest nieskończony oraz konsekwencje wynikające z tego metafizycznego faktu, nie docierają do każdego. Nieskończoność jest zatem elitarną „bramą”.
Świadomość nieskończoności jest nam dana przez indukcję np. matematyczną zawartą w idei nieskończoności ciągu liczb naturalnych. Jeśli istnieje jakaś liczba naturalna n, to ze względu na istnienie nieskończoności musi istnieć także n + 1 i n + 2 i tak w nieskończoność n + ∞.
Wolniewicz mówi, że nieskończoność ma wyższy status ontologiczny niż skończoność. Istnieje nieskończony świat, w którym powstają rzeczy skończone, a nie odwrotnie: że niby istnieje skończony świat, w którym powstała nieskończoność. Nieskończoność zatem wynika sama z siebie „a se”. Skończoność natomiast wynika „ab alio” z nieskończoności. Wolniewicz mówi, że „istnienie świata skończonego byłoby jeszcze bardziej niepojęte niż skończonego”.
Wszystkie byty/istnienia pod względem ich relacji do nieskończoności Wolniewicz dzieli na :
rozumne i skończone – ludzie;
rozumne i nieskończone – Bóg ( ewentualnie jakieś istoty boskie);
bezrozumne i skończone – zwierzęta lub np. kamienie czy rośliny;
bezrozumne i nieskończone – np. liczby.
Nieskończoność istnieje też jako nieskończoność bytu. Wolniewicz za Wittgensteinem mówi o świecie jako zanurzonym w przestrzeni logicznej, czyli „wyspie faktów na morzu możliwości”. Możliwość nawet, jeśli się nie przeistoczy w fakt, istnieje realnie. Widać to np. w zbiorze możliwości kombinacji genetycznych, który jest w sposób oczywisty nieskończony.
Podzbiorem przestrzeni logicznej sytuacji możliwych jest zbiór sytuacji faktycznych, czyli nasz wszechświat. W związku z tym Wolniewicz odrzuca teorię Wielkiego Wybuchu jako teorię kosmogoniczną. Robi to ze względu na to, że ta teoria widzi świat jako skończony – mający początek i koniec. Wolniewicz odrzuca wszelką kosmogonię. Wszechświat, jego zdaniem, jest wieczny, czyli był zawsze. Jako alternatywę dla Wielkiego Wybuchu, Wolniewicz uznaje teorię Pulsującego Wszechświata, według której Wszechświat podlega nieskończonym procesom cyklicznym, kurcząc się, wybuchając i rozkurczając w nieskończoność. Podobnie myśleli chociażby Lem, Lukrecjusz, Epikur czy Heraklit.
W filozofii Wolniewicza istnieje też idea nieskończonego umysłu Bożego. W przeciwieństwie do skończonego umysłu ludzkiego, Bóg widzi wszystko, to znaczy, że ogarnia umysłem całą przestrzeń logiczną („morze razem z wyspą”). To, co się dzieje na „wyspie” – w świecie faktów – jest przypadkowe, ale to, co zawiera „całe morze (wraz z wyspą), już nie. Boża wszechwiedza polegałaby na tym, że Bóg widzi zarówno „wyspę”, jak i „morze”, a więc całą przestrzeń logiczną. Uwidacznia się tu niewydolność ludzkiego umysłu w konfrontacji z umysłem Bożym oraz to, że idea nieskończoności jest nie na naszą ludzką miarę. Na tym polega też umiarkowanie racjonalizmu Wolniewicza – niezwykle subtelnego w przeciwieństwie do racjonalizmu Oświecenia, który wierzył w wszechmoc rozumu. Według Wolniewicza rozum człowieka jest skończony, ale świat nie. Świat jako całość jest zatem niepojęty dla człowieka.
Myśl o nieskończoności ujawnia się też w ludzkiej egzystencji. Trwanie jednych bytów (pkt. 5b i 5d) styka się w naszym życiu ze skończonością innych (pkt. 5a i 5c). Życie ludzkie jest skończone, ale zdaniem Wolniewicza, to właśnie śmiertelność jest sensotwórcza. Gdybyśmy byli nieskończeni, nie bylibyśmy w stanie rozpoznawać i realizować wartości. Można powiedzieć za Elzenbergiem, że pragnęlibyśmy umrzeć. Skończoność w czasie jest zatem warunkiem koniecznym sensownego życia umysłów skończonych.
10. Tragizm życia ludzkiego polega m. in. na tym, że nasze ludzkie dążenia są nieskończone, a ludzie skończeni. Wolniewicz powtarzał za Elzenbergiem, że ludzie to: nieskończoność zamknięta w skończoności. Jako ludzie mamy możliwość (przynajmniej logiczną – w sensie „morza”) realizacji nieskończonej liczby dążeń, sami będąc skończonymi, a to samo w sobie jest sytuacją tragiczną.